Przerwa była trochę dłuższa niż planowałem, ale w końcu mogę opisać Wam zaproponować kilka naprawdę prostych sposobów na zmniejszenie poboru wody w waszych mieszkaniach/domach - i nie!, nie proponuję mycia się co drugi dzień i jedzenia na plastykowych talerzach :) Do rzeczy:

1. To jest chyba najprostsze co możecie zrobić - zakręcać krany kiedy ich nie używacie. Niby proste, a jednak w praktyce nie do końca. Czasem się zapomni, czasem się człowiek zamyśli, a czasem zwyczajnie się nie chce. A po co woda ma się lać kiedy myjemy zęby albo szorujemy naczynia w zlewie (tak tak - niektórzy wciąż nie mają zmywarek :P)? Takie lanie wody to kilkanaście litrów dziennie. Podobnie pod prysznicem - zakręcajcie wodę kiedy szorujecie ciałka. Nie dość, że oszczędzicie wodę to jeszcze dokładniej się umyjecie bo nie spłuczecie z siebie za szybko mydła :)


4. Kolejne rozwiązanie dotyczy raczej domów jednorodzinnych, bliźniaków. Decyzję należy podjąć na etapie projektowania domu. chodzi o wykorzystanie wody opadowej (czyli inaczej deszczu) do wykorzystania w formie spłukiwania sedesu lub podlewania ogrodu. Taki system wymaga zbudowania w piwnicy szczelnego zbiornika o danej objętości, który w momencie maksymalnego napełnienia oddaje nadmiar wody do sieci kanalizacyjnej. Zbiornik jest zasilany jedną rynną zbierającą wodę opadową z całej powierzchni dachu. Biorąc pod uwagę, ze dachy takich domów mają średnio ok 80m², a w Polsce średnio 630l/m² powierzchni to łatwo policzyć że mamy do dyspozycji średnio 50m³ darmowej wody rocznie.
Na dziś to tyle. Co myślicie o tych sposobach? Może macie jakieś swoje własne? Jeśli tak to podzielcie się nimi w komentarzach. Jak urodzi się coś nowego w tym temacie to na pewno zrobię z tego nowy wpis :)